You Don’t Know English

dsp2017-1.png

Post written in polish. But it’s not 100% a technical one.

Po co tłumaczyć książki programistyczne na język polski? Tzn. w sumie znam odpowiedź. W końcu się sprzedają i na pewno jest uwarunkowane to ekonomicznie. Może nie znam jakiegoś kruczka prawnego, który pozwala otrzymać ulgę podatkową, jeśli książka jest polskiego wydania? Może być.

Angielski jest jednym z podstawowych narzędzi w pracy programisty. Nie trzeba w nim płynnie mówić czy pisać. Ale większość dostępnych materiałów jest właśnie w tym języku. Im więcej się czyta, tym czyta się sprawniej, aż w końcu w tym drugim języku zaczyna się myśleć i niezauważalnie staje się tak samo przyjazny jak polski.

Aboslutnie rozumiem dlaczego bloguje się po polsku. W natywnym języku pisze się łatwiej. Ten post piszę 3 razy szybciej. Dalej: treść przekazana w natywnym języku jest atrakcyjniejsza dla polskiego odbiorcy. Maciej Aniserowicz (organizator DajSięPoznać) posiada grupę czytelników godną pozazdroszczenia. Co jest dowodem, że można dużo osiągnąć koncentrując się na mniejszej grupie. Ale jednak, jak sam napisał: zastanawia się, czy technicznych postów nie pisać jednak po angielsku. Ok, ten akapit to taka chwilowa dygresja na tematy językowe. Wracam do meritum.

Bohaterem pogadanki jest polskie wydanie You Don’t Know JS. Na recenzję polskiego wydania natknąłem się na pewnym polskojęzycznym blogu. Autor raczej koncentrował się na treści książki, niż tłumaczeniu, ale napisał, że woli książki w języku polskim, bo po angielsku czytać to tak nie bardzo. I sądząc po jego postach, jest na pewnie dobrym programistą, którego umiejętności zasługują na szacunek. Ale jeśli ktoś ma do wyboru oryginał po angielsku i wybiera polskie tłumaczenie, to robi błąd. Jeśli nie ćwiczy czytania po angielsku: znów błąd.

Książki techniczne to nie beletrystyka. Tej to nie wiem, czy byłbym w stanie czytać po angielsku. Na pewno spróbuję. Ale to inna para kaloszy: mam ogromną przyjemność z czytania polskich tłumaczeń książek Phillpa Dicka, Lovecrafta czy Diuny Herberta. Polskie tłumaczenie dostarcza mi rozrywki, której szukam. Ale w przypadku programowania: tutaj ma cholerne znaczenie każde słowo. Przekręcenie zdania to nie przekręcenie imienia bohatera czy spalenie dowcipu, który brzmi zabójczo w oryginale. To wprowadzanie czytelnika w błąd, który może pociągnąć za sobą lawinę błędnie rozumianych koncepcji do końca lektury.

Nie mogłem uwierzyć:

“(…) Put slightly differently, it’s said that bar() closes over the scope of foo(). Why? Because bar() appears nested inside of foo(). Plain and simple.” “(…) Ujmując rzecz inaczej, można powiedzieć, że funkcja bar() zostaje zamknięta przez zakres foo(). Dlaczego? Dlatego że funkcja bar() wydaje się zagnieżdżona wewnątrz foo(). To powinno być jasne i oczywiste”

Wydaje się, to do dupy wydawnictwo Helion. To powinno być jasne. I oczywiste.

Ten błąd wypala mi oczy. Za każdym razem. I ktoś sobie pomyśli: ‘Aha! Więc w JS niektóre funkcje się wydają, a inne nie! Figlarny ten język, nie ma co.’ Tak w ogóle, jak coś może się jednocześnie ‘wydawać’ a jednocześnie być ‘jasne i oczywiste’?

Do cholery: to tłumacz, czy Helion przepuszcza książki przez translator? A może siedzi w piwnicy licealista, któremu wydawca podrzuca pod drzwi kawałki pizzy, by biedak nie opadł z sił, tłumacząc w bieżącym tygodniu już piątą książkę? Na tym opiera się model biznesowy wydawnictwa? Wydać książkę, byle wydać? Helion i jego tłumacze z premedytacją wypuszczają na rynek szkodliwie przetłumaczone pozycje.

Programuje się po angielsku. Dokumentację czyta się po angielsku. Książki programistyczne wydane po angielsku, najlepiej czyta się po angielsku. Oryginał jest po polsku? Super, cieszmy się, że w tym piękniejszym języku również jest coś porządnie napisane. W tym przypadku to nie ma znaczenia. Liczy się zaufanie do profesjonalizmu treści.

Żałuję, że wydałem na tą przetłumaczoną serię 120 złotych. Tak, wiem że to cholernie mało, polskie wydania mają boskie ceny. Ale wolałbym wydać dwa razy tyle i dostać oryginał, albo po prostu przelać pieniądze autorowi, udostępniającemu książki za friko, bo napracował się przy tej świetnej serii. W przeciwieństwie do pewnych partaczy.

Nie bądźmy programistami, którym “nie bardzo” czyta się po angielsku. Bądźmy lepsi, niż tłumacze Helionu.

Rzekłem.

written in Emacs with org2blog mode

2 Replies to “You Don’t Know English”

  1. Bardzo dobry post. Ja piszę po polsku ze względu na specyficzną konwencję i humor na blogu, a także po to, żeby trochę wartościowego kontentu powstało w naszym ojczystym języku. Ale co do czytania, to już nawet często nie szukam nic po polsku. I tak w tłumaczeniach Helionu jest więcej takich kwiatków.
    Co do You don’t know JS – jest za darmo udostępnione na GitHubie i ciągle rozwijane – pisałam o tym u siecie, gdzie polecam darmowe źródła do nauki JS-a

    1. Dzięki za przeczytanie i komentarz :].

      > “specyficzną konwencję i humor na blogu”
      no właśnie: jeśli ktoś chce na to postawić, to albo trzeba mieć angielski level pro albo pisać właśnie po polsku.

      > to już nawet często nie szukam nic po polsku
      I to jest moim zdaniem dobre podejście

      > pisałam o tym u siecie, gdzie polecam darmowe źródła do nauki JS-a
      A tak, czytam sobie właśnie :]

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *